cropped-logo
Quiz 3 of 8

3. Szkoła neoklasyczna ( marginaliści + Marshall)

Tło historyczne i kształtowanie się szkoły neoklasycznej 

W pierwszej połowie XIX wieku doszło do ostrej konfrontacji między burżuazją przemysłową a starą arystokracją ziemiańską. Dyskusja polityczna była naznaczona konfrontacją między protekcjonistami a wolnymi kupcami oraz między wsią a przemysłem, czyli napięciami typowymi dla okresu konsolidacji kapitalizmu. Stopniowo, wraz z postępem kapitalizmu, oś konfliktu między klasami przesuwała się, aż przybrała postać coraz bardziej otwartego konfliktu, którego jednym z bohaterów jest klasa robotnicza. 

W swych początkach system fabryczny znalazł niewyczerpane niemal pokłady chłopów, poddanych i wasali wypędzonych ze swych ziem oraz zubożałych rzemieślników, aby zasilić “pokłady” wybitnie słabego i rozczłonkowanego proletariatu. Tak zwana “akumulacja pierwotna”, będąca punktem wyjścia dla ustroju kapitalistycznego, charakteryzowała się nieograniczonym wyzyskiem nowych robotników najemnych, których stowarzyszenia były zakazane, a ich próby wysuwania roszczeń tłumione i karane. Dopiero w trzeciej dekadzie XIX wieku klasa robotnicza rozpoczęła ruch oporu. 

Teorie ekonomiczne musiały zapewne towarzyszyć temu cyklowi zmian systemowych. W istocie, w dziedzinie myśli ekonomicznej okres ten rozpoczął się od wzburzonych kontrowersji pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami systemu ricardiańskiego, który umocnił się jako hegemoniczna ortodoksja. 

Przez całą drugą połowę XIX wieku, od 1850 do 1870 roku, ekonomia polityczna zdawała się stabilizować, tworząc doktrynę o ricardiańskich korzeniach, z Johnem Stuartem Millem, uczniem Ricardo, jako postacią dominującą. Jednak pod powierzchnią szerokiego konsensusu rozwijały się dwa nowe systemy teoretyczne, które miały wyznaczyć teren teoretyczny w XIX wieku: system marginalistyczny i system marksistowski (paralelizm wprowadzony już w pierwszej części Marksa). Marginalizm stał się nową doktryną, której przedstawiciele włożyli wiele wysiłku, zwłaszcza w okresie konsolidacji tego nurtu, na konfrontację z ideami Marksa. 

Ten początkowy etap był dla marginalistyki etapem prawdziwie rewolucyjnym, gdyż jej propagatorzy postawili sobie za cel zdetronizowanie i wyparcie ówcześnie dominującej doktryny, czyli klasycznej szkoły “linii Ricardo-Mill”. W przeciągu kilku lat ukazały się trzy prace założycielskie, które nadały kształt ruchowi marginalistycznemu. Książki te to Teoria ekonomii politycznej Brytyjczyka Williama Jevonsa (1871), Zasady ekonomii politycznej Austriaka Carla Mengera (1871) oraz Elementy czystej ekonomii politycznej Francuza Leona Walrasa (1874). 

Idee “ekonomistów marginalnych” stopniowo tworzyły zintegrowaną teorię, którą nazwano ekonomią neoklasyczną. Triumf ruchu, mimo wszystko, nie został osiągnięty przez trzech założycieli, ale przyszedł za sprawą Alfreda Marshalla. W 1890 roku Marshall publikuje swoje Principles of Economics, dając dojrzalszy i pełniejszy wyraz wkładowi marginalistów; dojrzałość ta została jednak osiągnięta kosztem wygładzenia pewnych “chropowatych miejsc” i złagodzenia – a nawet całkowitego zniknięcia w niektórych przypadkach – polemicznych argumentów trzech poprzedników marginalistów. Marshall zaproponował swoistą syntezę między marginalistami a klasykami, stając się tym samym architektem neoklasycznej szkoły myślenia. Marshall twierdził, że idee ekonomistów marginalnych są jedynie ewolucją ekonomistów klasycznych i w tym sensie są oni ekonomistami neoklasycznymi

 

Od teorii wartości pracy do teorii użyteczności

Przy omówieniu struktury teorii klasycznej zostało dowiedzione, że rdzeń tej teorii opiera się na wartości opartej na czasie pracy, lub inaczej mówiąc teorii wartości pracy, która wyjaśniała wartość wymienną towarów (cenę). Aby zrozumieć, co doprowadziło do zastąpienia tej teorii przez teorię neoklasyczną opartą na użyteczności, musimy mieć na uwadze atmosferę intelektualną, która kształtowała się w połowie XIX wieku. W tym okresie narastały obawy związane z robotniczą teorią wartości, która powodowała niezadowolenie establishmentu, uważającego, że przynosi ona społecznie niebezpieczne wnioski. Z drugiej strony, robotnicza teoria wartości znalazła silne poparcie wśród wielu socjalistów i pro-pracowniczych ekonomistów. Z perspektywy czasu można stwierdzić, że celem nowej neoklasycznej teorii użyteczności (deklarowanym lub nie) było odłożenie na bok podejścia klasycznego ze względu na jego niepokojące implikacje polityczne wynikające z teorii wartości pracy i jej związek z marksizmem i socjalizmem. Idea, że wartość towarów jest określana przez ich zawartość pracy, była zbyt dużym wyzwaniem dla systemu, który przechodził strukturalną transformację.4

Około 1870 roku klasyczna teoria wartości miała, ściśle rzecz biorąc, dwie różne wersje: określanie wartości przez ilość pracy (Ricardo) i bardziej rozpowszechnione określanie wartości przez koszty produkcji (Mill). Oś analizy marginalistycznej polega na badaniu wartości wyłącznie w momencie wymiany. Kolejne kontrowersje ideologiczne i teoretyczne wykrystalizowane przez marginalistów wpłynęły na teoretyczne rozważania dotyczące pracy. Marginalizm twierdził, że wartość towaru jest określana przez jego użyteczność, pojęcie odnoszące się do satysfakcji jednostki, która wynika z konsumpcji dobra lub korzystania z usługi. 

To, co “nadaje wartość” przedmiotom, to sposób, w jaki ludzie “wartościują” towary jako przedmioty przeznaczone do konsumpcji, zdolne do zaspokojenia ich gustów i potrzeb. W ten sposób powstaje istotna różnica w stosunku do systemu klasycznego, w którym zakładano, że towary docierają do procesu wymiany z “wartością” określoną przez warunki produkcji (albo przez ilość pracy, albo przez koszty produkcji). Centralna pozycja pracy w dyskursie ekonomicznym została w ten sposób utracona, a analiza teoretyczna mogła zignorować problem, jaki stwarza rozpatrywanie dystrybucji (płaca/zysk) nadwyżki w ujęciu klasycznym.

Nazwa nurtu marginalistycznego wywodzi się z koncepcji użyteczności krańcowej, na podstawie której ukształtowała się definicja krzywej popytu pozostająca do dziś podstawą mikroekonomii. Dla marginalistów popyt zależy od użyteczności krańcowej, czyli użyteczności uzyskanej z konsumpcji dodatkowej jednostki danego dobra. Twierdzono, że w miarę wzrostu konsumpcji danego dobra satysfakcja, jaką konsument czerpie z konsumpcji kolejnych jednostek danego dobra, stopniowo maleje. W konsekwencji konsument będzie skłonny zapłacić niższą cenę za większe ilości tego samego dobra. Możemy więc skonstruować typową krzywą popytu, czyli rozkład cen i ilości, o ujemnym nachyleniu właśnie dlatego, że odzwierciedla ona prawo “malejącej użyteczności krańcowej”. Stąd wartość pochodzi w całości z użyteczności krańcowej, która jest “miarą” przyjemności, jaką dostarcza konsumpcja. Przyjemność ta zmniejsza się, gdy wzrasta konsumowana ilość. Następnym krokiem jest zagregowanie tych indywidualnych krzywych popytu, aby otrzymać krzywą popytu rynkowego.

Marginalistyczna teoria wartości powinna była zostać uzupełniona marginalistyczną teorią dystrybucji, czyli zbiorem praw rządzących określaniem płac, zysków i czynszu. Prawda jest taka, że pierwszym trzem marginalistom nie udało się osiągnąć porozumienia co do tych nowych praw, w przeciwieństwie do jednomyślności osiągniętej w przypadku teorii użyteczności krańcowej. To właśnie w tym mniej kompletnym segmencie teorii marginalistycznej Marshall przychodzi z pomocą, by zaoferować nam swoją teorię wartości (bliższą szkole klasycznej), jak zobaczymy poniżej.

Teoria wartości Marshalla

Analiza oryginalnych, “rewolucyjnych” proklamacji pierwszych trzech marginalistów (Jevonsa, Mengera i Walrasa), pozwoliła na podsumowanie ich krytycznych poglądów wobec szkoły Ricardo-Milla. Jak wspomniano we wstępie, dla Marshalla marginalizm i szkoła klasyczna były dwiema częściowymi i niepełnymi wersjami tej samej teorii wartości. Celem Marshalla było więc pogodzenie szkoły klasycznej z nowatorską teorią użyteczności krańcowej. Dla Marshalla główny wkład marginalistów ogranicza się jedynie do badania zjawiska krzywej popytu nachylonej w dół, opartej na teorii użyteczności marginalnej. Jednak, jak twierdzi Marshall, zasada użyteczności marginalnej nie może być traktowana jako prawo wartości.

Zamiast tego Marshall stwierdza zgodnie z klasyczną linią, że aby podjąć decyzję dotyczącą ilości, którą należy wyprodukować i wprowadzić na rynek, producenci nie robią nic innego, jak tylko szacują swoje zyski obliczane jako różnica między ceną popytu (ile by im zapłacono) a ceną kosztów, w tym płac i zysków w tej ostatniej. 

Zasada kosztów produkcji i zasada użyteczności końcowej są niewątpliwie częściami składowymi ogólnego prawa podaży i popytu; każdą z nich można porównać do ostrza z pary nożyczek. (Marshall [1890] 1948a: 682).

Idąc tym tropem Marshall stanął następnie przed problemem określenia “kosztów kosztów”, czyli inaczej mówiąc, rzeczywistych kosztów produkcji. Jest to najistotniejsza treść Marshallowskiej teorii wartości: za cenami wszystkich towarów kryją się, dwa pierwotne rodzaje “poświęceń”, przez które ludzie muszą przejść, aby je wyprodukować: poświęcenie pracy i poświęcenie oczekiwania. Idea, że praca jest źródłem wartości, jak widzieliśmy, ma klasyczny rodowód, choć tutaj nacisk kładzie się nie na pracę jako “koszt” wynikający z fizycznego wyczerpania czy wydatkowania energii, ale na “psychiczne” poświęcenie, które oznacza pracę. Wraz z poświęceniem robotnika przychodzi poświęcenie kapitalisty. Kiedy kapitalista przeznacza swoje bogactwo na produkcję, a nie na konsumpcję, doświadcza cierpienia i dlatego zasługuje na rekompensatę. Rekompensatą dla kapitalisty są zyski z inwestycji, na kto re jednak musi poczekać. 

Tak więc, według Marshalla, “wysiłek” pracy i “poświęcenie” oczekiwania są elementami, które ostatecznie określają wartość i cenę przedmiotów. Jeśli koszt zostanie wyrażony jako bezużyteczność, wówczas może być zrównoważony przez użyteczność popytu. W rezultacie po raz pierwszy pojawiła się adekwatna interpretacja ceny równowagi przez siły popytu i podaży, ponieważ obie te siły mogą być oceniane poprzez użyteczność (dodatnią lub ujemną). Tę scenerię można zilustrować wykresem zaproponowanym przez Marshalla, który stanie się kolejnym jego znakiem firmowym: “krzyżem” podaży i popytu, który przedstawia cenę kupna (rosnącą) i cenę sprzedaży (malejącą) do każdej ilości, jak te, które pojawiają się na wykresie nr 1. 

Rysunek 1. Graficzne przedstawienie krzywych popytu i podaży wg Marshalla

Według Marshalla cena wszystkich produktów i czynników takich jak praca i kapitał, kształtowana jest przez dążenie rynków do równowagi. W równowadze podaż równa się popytowi, co oznacza, że na rynku może znaleźć się duża liczba produktów i innych czynników. To z kolei oznacza, że każdy, kto chce sprzedać swoje produkty lub usługi po obowiązującej cenie równowagi, może to skutecznie zrobić. 

Wśród założeń teorii neoklasycznej jest to, że istnieje automatyczna i magnetyczna tendencja, która popycha system do równowagi i nie spoczywa, dopóki nie osiągnie tego stanu. Ta tendencja do równowagi na wszystkich rynkach gospodarki znana jest jako prawo rynków Say’a. Jean Baptiste Say (1767-1832) wyraził pogląd, opierający się na założeniu, że wszystkie jednostki są jednocześnie producentami i konsumentami, ponieważ każdy producent zamierza przeznaczyć nadwyżkę swojego produktu na zakup innych produktów. Zatem produkcja każdego producenta jest w istocie popytem na produkty innych producentów. Prawo Say’a pojawia się dość często pod hasłem “podaż tworzy swój własny popyt”. Tak więc równowaga jest synonimem pełnego zatrudnienia. W ten sposób pełne zatrudnienie staje się prawdziwym założeniem teorii klasycznej, jak zobaczymy poniżej. 

Tworzenie rynku pracy

Jest rzeczą naturalną, że Marshall, opierając się na teorii kosztów produkcji, był zmuszony zdecydowanie bardziej dogłębnie zbadać prawa podziału niż wcześniej czynili to marginaliści. Centralnym elementem jego teorii wartości stały się ceny czynnika produkcji. 

Idee Marshalla opierają się na ogólnym założeniu, że wszystkie ceny są wynikiem relacji między podażą i popytem. W związku z tym Marshall tworzy dwa różne rynki do rozwiązania problemu, rynek pracy i rynek kapitałowy, które działają na obraz i podobieństwo rynku każdego innego dobra. 

Na rynku pracy krzywa podaży pracy jest nachylona w górę. Odpowiada to tezie, że pracownicy będą oferować tym więcej pracy, im wyższa będzie płaca, gdyż dla nich praca o jedną godzinę dłużej stanowi coraz większe wyrzeczenie, które rekompensuje dopiero wypłata wyższej pensji. Krzywa podaży dochodzi wówczas do punktu, w których płaca równa się marginalnej “bezużyteczności” pracy.  Innymi słowy krzywa podaży jest reprezentacją decyzji podejmowanej przez pracowników pomiędzy użytecznością wynikającej z płacy otrzymywanej za pracę a użytecznością wynikającą z wypoczynku, na który mogą poświęcić swój czas. Co więcej, krzywa podaży pracy w gospodarce jako całości nie będzie czymś więcej niż wynikiem prostej agregacji podaży wszystkich pracowników.

Z kolei krzywa popytu na pracę ma nachylenie ujemne, ponieważ Marshall do wykorzystania wszystkich czynników wytwórczych w równym stopniu stosuje prawo malejących zwrotów. Polega ono na tym, że przy wzroście nakładów początkowo następuje wzrost produkcji, który następnie się poziomuje, w końcu prowadząc do nieefektywności. Krzywa popytu na pracę ma wówczas nachylenie ujemne, z punktami w których płaca jest równa wydajności pracy. W równowadze podaż pracy jest zawsze równa popytowi na pracę i razem wyznaczają płacę, dla której zarówno „bezużyteczność” pracy, jak i produktywność pracy, są równe. 

Dzięki uznaniu pracy za czysty towar, który należy analizować w kategoriach rynkowej równowagi, jak każdy inny towar, problem dystrybucji został wówczas sformułowany jako równanie matematyczne i przestał dotyczyć “społecznej ewentualności”. Ta zmiana podejścia zaowocowała trzema ważnymi nowymi hipotezami:

a) Praca jest towarem i ilość, w jakiej zostanie wynajęta, zależy, podobnie jak w innych przypadkach, od podaży i popytu, jakie istnieją na nią na rynku.

b) Rynek pracy funkcjonuje, lub powinien funkcjonować, w warunkach doskonałej konkurencji. 

c) Funkcjonowanie rynku pracy w tych warunkach prowadzi automatycznie do pełnego zatrudnienia czynnika pracy w proporcji odpowiadającej płacy, która równoważy podaż i popyt na niego.

Dla Marshalla, tak długo jak system jest w równowadze, będzie istniało pełne zatrudnienie. Co więcej, jego teoria zakłada istnienie automatycznej i magnetycznej tendencji, która popycha system i nie spoczywa, dopóki nie osiągnie on tego stanu równowagi. Tym samym równowaga jest synonimem pełnego zatrudnienia.

Neoklasyczne rozumienie bezrobocia 

W powyższych ogólnych warunkach, całkowicie zdecentralizowany proces decyzyjny i instytucjonalna elastyczność, które pozwalają na wzrost lub spadek płac bez ograniczeń, zagwarantują osiągnięcie pełnego zatrudnienia . I sytuacja ta będzie trwała tak długo, jak długo nie zmienią się warunki strukturalne gospodarki, w tym ogólny poziom wydajności. Wniosek o takim charakterze miał i ma, nawet na poziomie intuicyjnym, oczywiste implikacje teoretyczne i normatywne:

a) Istnienie realnej zrównoważonej płacy, powyżej której nie jest możliwe, na poziomie mikroekonomicznym, znalezienie zatrudnienia przez jednostkę, a na poziomie makroekonomicznym – zwiększenie populacji zatrudnionych.

b) Próby zwiększenia popytu na pracę środkami, które nie powodują obniżenia płac, będą skazane na niepowodzenie.

c) Istnienie populacji bezrobotnych może być jedynie wynikiem dobrowolnej odmowy przez pracowników zatrudnienia za niższą płacę. Bezrobocie jest zawsze dobrowolne i dlatego nie ma miejsca na trwałe sytuacje masowego bezrobocia.

Zgodnie z teorią Marshalla, bezrobocie jest zasadniczo zjawiskiem z zakresu rynku pracy, ponieważ bezrobocie jest z definicji nadwyżką podaży pracy, lub innymi słowy bezrobocie jest przejściowym stanem nierównowagi. Marshallowska teoria płac i bezrobocia przewiduje jednak, że płace spadną do stanu równowagi, kończąc tym samym bezrobocie. Z tego wynika, że bezrobocie może się utrwalić tylko wtedy, gdy istnieje jakaś przeszkoda, która uniemożliwia obniżenie płac. Nie jest wcale zaskakujące, że doktryna, opierając się na tym wyjaśnieniu, obwiniała za bezrobocie związki zawodowe pracowników, które nie zgadzały się na obniżenie ich płac, oraz prawo pracy, które również nakładało ograniczenia na redukcję płac. Krótko mówiąc, tylko wtedy, gdy płaca jest “sztywna”, czyli gdy jakiś czynnik pozaekonomiczny uniemożliwia jej swobodne obniżenie, bezrobocie może być długotrwałe.

× Chat with us! Available from 10:00 to 18:00 Available on SundayMondayTuesdayWednesdayThursdayFridaySaturday